BMW + popsy + seryjny tłumik = tak, to możliwe.

Wielu mówi: „Chcesz popsów? Musisz wywalić tłumik, wstawić strumienicę i modlić się, żeby sąsiedzi nie dzwonili na policję.”
My mówimy: a po co?

Wzięliśmy BMW, zostawiliśmy wydech w spokoju (ani grama spawania!), a mimo to auto zaczęło gadać jak trzeba. Wszystko dzięki dobrze przemyślanemu strojeniu ECU. Efekt? Przy odpuszczeniu gazu – eleganckie strzały, bulgoty i pomruki. Bez przesady, bez wstydu, bez konieczności tłumaczenia się na stacji kontroli pojazdów.

Co zrobiliśmy?

  • Przestawiliśmy mapy zapłonu i dawkę paliwa tak, żeby silnik „popuścił” kiedy trzeba, ale nie wtedy, gdy nie trzeba.

  • Ustawiliśmy bezpieczne warunki aktywacji – temperatura, obroty, obciążenie – żeby nie waliło jak petarda na każdym skrzyżowaniu.

  • I, co najważniejsze: niczego nie cięliśmy. Tłumik – fabryka. Wydech – fabryka. Brzmienie – custom.

Po co?

Bo nie każdy chce rzeźbić w wydechu, a jednak czasem człowiek chce, żeby auto coś powiedziało.
No i umówmy się – pops, który zrobiony jest z głową, brzmi lepiej niż przypadkowe BUM z dziurawego tłumika.


Chcesz podobnie?
Laptop, kawa, trochę map – i możemy działać.
Bez palnika. Bez młotka. Bez stresu.
Tylko czysty bang.